Stacja bolidowa w Białkowie

Niewątpliwie do najbardziej spektakularnych zjawisk na nocnym niebie należą meteory, zwane potocznie spadającymi gwiazdami. Nie są to zjawiska rzadkie. Podczas jednej godziny uważny obserwator może dostrzec od kilku do kilkudziesięciu takich zjawisk. Podczas niektórych maksimów aktywności rojów meteorów możemy podziwiać nawet kilkaset meteorów na godzinę.  Bardzo jasny meteor nazywany jest bolidem. Nierzadko przelotom bolidów towarzyszą efekty akustyczne, fragmentacja oraz liczne wybuchy. Po przelocie bolidu obserwować możemy jasny ślad utrzymujący się nawet do kilku minut. Niestety, tak efektowne zjawiska nie zdarzają się zbyt często.

Od listopada 2009 roku na terenie naszego obserwatorium w Białkowie działa stacja bolidowa w ramach ogólnopolskiej sieci obserwacyjnej PFN (Polish Fireball Network). Stacja obserwacyjna wyposażona w kamery, oraz szerokokątne obiektywy jest w pełni automatyczna. Dzięki temu obserwacje są dokonywane każdej nocy. Materiał zebrany podczas obserwacji jest analizowany i porównywany z obserwacjami z innych miejsc, dzięki czemu możliwe jest wyznaczenie wielu parametrów fizycznych kosmicznych okruchów, które są przyczyną tych przepięknych zjawisk. Kamery obserwują atmosferę znajdującą się nad Polską oraz Morzem Bałtyckim (zobacz zasięg kamer). W czasie czterech miesięcy działalności stacja w Białkowie zarejestrowała ponad 100 meteorów.  Najjaśniejsze z nich można zobaczyć na animacjach obok.

Osoby zainteresowane tematyką meteorów zapraszamy na stronę Pracowni Komet i Meteorów (PKIM) oraz na wykład popularnonaukowy, który zostanie wygłoszony 26 marca o godz. 17:00 w Instytucie Astronomicznym (Kopernika 11) przez Piotra Kowalczyka, studenta astronomii U.Wr. i współtwórcę wspomnianej stacji bolidowej.

Poprawiony: środa, 10 marca 2010 13:10
 
Wybuch nowej powrotnej U Scorpii


Gwiazdy nowe tworzą jedną z najciekawszych podgrup szerokiej klasy tzw. gwiazd kataklizmicznych, ciasnych układów podwójnych, w których dochodzi do wymiany masy między składnikami. W gwiazdach tych jeden ze składników jest obiektem zwartym, najczęściej białym karłem lub gwiazdą neutronową. Składnik ten zwiększa masę kosztem swojego towarzysza, przy czym wymiana masy odbywa się najczęściej za pośrednictwem dysku akrecyjnego.

W gwiazdach nowych obiektem zyskującym masę jest biały karzeł, na którego powierzchni gromadzi się bogata w wodór materia pochodząca z towarzysza. Prowadzi to z czasem do na tyle dużego wzrostu temperatury u podstawy tej warstwy, że dochodzi do gwałtownego zapoczątkowania reakcji termojądrowych — wybuchu gwiazdy nowej.  Podczas wybuchu gwiazda nowa zwiększa swą jasność o kilka - kilkanaście mag. Nowa może wybuchnąć ponownie, jeśli na powierzchni białego karła znów nagromadzi się dostatecznie dużo materii. Proces ten może jednak trwać bardzo długo, nawet do miliona lat, co oznacza, że dla ogromnej większości gwiazd nowych obserwowany był tylko jeden wybuch. Wyjątek od tej reguły stanowią tzw. nowe powrotne, czyli takie gwiazdy nowe, w których obserwowany był więcej niż jeden wybuch. Łatwo się domyślić, że w nowych powrotnych czasy pomiędzy kolejnymi wybuchami są stosunkowo krótkie, od kilku do kilkudziesięciu lat. Aby tak było, muszą być spełnione dwa warunki: (1) tempo akrecji musi być duże, (2) biały karzeł musi być dość masywny; jego masa musi być bliska tzw. granicy Chandrasekhara.

Nowe powrotne to bardzo elitarne towarzystwo — znamy ich obecnie tylko dziesięć. Jedna z nich, U Scorpii, wybuchła w styczniu br. To już dziesiąty zarejestrowany wybuch U Sco; pierwszy obserwowano w roku 1863, ostatni — w roku 1999. To najwięcej spośród wszystkich nowych powrotnych (następne na liście to RS Oph z ośmioma wybuchami i T Pyx z pięcioma).  Rysunek powyżej, wykonany na postawie obserwacji zgromadzonych w bazie danych AAVSO, pokazuje bardzo szybki spadek jasności U Sco od czasu wybuchu (27/28 stycznia). Wraz ze spadkiem jasności obserwuje się zaćmienia w tym układzie. Ich głębokość zwiększa się i dochodzi obecnie do 0.8 - 0.9 mag. Okres orbitalny U Sco wynosi około 1,23 d.

Poprawiony: czwartek, 04 marca 2010 09:15
 
Kepler obserwuje: pierwsze wyniki


Głównym zadaniem wystrzelonego w marcu 2009 r. amerykańskiego satelity Kepler jest poszukiwanie planet pozasłonecznych metodą tranzytów. Możliwości obserwacyjne Keplera pozwalają na detekcję planet typu ziemskiego: to jest główny cel tej misji. Za pomocą swoich 42 detektorów CCD Kepler obserwuje cały czas ten sam fragment nieba o powierzchni około 100 stopni kwadratowych. "Pole Keplera" położone jest w gwiazdozbiorze Łabędzia, częściowo obejmując też Lutnię i Smoka. Cała misja Keplera ma trwać 3,5 roku, ale być może będzie przedłużona.

Analiza pierwszych 43 dni obserwacji Keplera przyniosła odkrycie pięciu układów planetarnych. Ilustracja (źródło: http://kepler.nasa.gov) tranzytu jednej z nich, Kepler-7b, pokazana jest obok.  W polu Keplera znajdują się też trzy znane już wcześniej układy z planetami (odkryte w projektach TrES i HATNet). Jak na razie, wśród odkrytych przez Keplera planet nie ma planety typu ziemskiego. Najmniejsza z odkrytych planet, Kepler-4b, ma rozmiary zbliżone do Neptuna. Ale odkrycie planet podobnych do Ziemi to tylko kwestia czasu.

Istotny cel misji Keplera stanowią też obserwacje gwiazd pulsujących. Obydwa cele nie są rozłączne: poważną wadą metody tranzytów jest to, że z analizy tranzytu otrzymać można tylko względne rozmiary planety. Żeby dostać jej rozmiary absolutne, potrzebny jest promień macierzystej gwiazdy. I tu z pomocą przychodzi asterosejsmologia: jeśli macierzysta gwiazda wykazuje pulsacje typu słonecznego, można z obserwowanych częstotliwości wyznaczyć promień gwiazdy z dokładnością nawet rzędu 1%. Tym samym można bardzo dokładnie oszacować rozmiary tranzytującej planety.

Na zakończonej właśnie konferencji w Arecife (Lanzarote, Wyspy Kanaryjskie), przedstawiono pierwsze wyniki asterosejsmicznej części misji Keplera. Potwierdzają one doskonałą jakość fotometrii Keplera.  Najciekawsze — jak na razie — odkrycia dotyczą pulsacji typu słonecznego zwłaszcza w olbrzymach. Jeden z takich olbrzymów jest składnikiem układu zaćmieniowego, co niesie nadzieję na wyznaczenie w przyszłości jego parametrów, w tym masy i promienia. Pierwsze wyniki zostaną opublikowane w specjalnym numerze Astrophysical Journal Letters, a już teraz dostępne są tutaj. Warto wspomnieć, że w analizie obserwacji Keplera bierze udział wrocławska grupa astrofizyczna.  Badania trwają — już wkrótce można się spodziewać dalszych odkryć.

Poprawiony: niedziela, 14 lutego 2010 18:27
 
« pierwszapoprzednia123następnaostatnia »

Strona 1 z 3